niedziela, 12 marca 2017

Artykuł wstępny (numer 2/2015)

Paweł Chmielewski

("Projektor" - 2/2015) 

Kiedy król Vortigern usiłował wznieść wieżę (według innej wersji – mury wokół zamku) ta wciąż obracała się w gruzy. Władca Brytów rozkazał dodawać krew do wapna, ściął budowniczego. Szaleństwo króla przerwał dopiero Merlin wyjaśniając, że wieża nie stanie dopóki pod jej fundamentami kryją się dwa smoki – czerwony i biały. Vortigern wzniósł wymarzone mury (lub wieżę) i wkrótce potem zginął z ręki Uthera Pendragona. Tak donosi Geoffrey z Monmouth w cyklu legend arturiańskich. Chodzi o szaleństwo okrutnego Vortigerna czy raczej o architektoniczne szaleństwo?

Obsesja budowniczego i klątwa wisząca nad jego dziełem, to temat widowiskowy. Nie tylko dla filmowej maestrii Petera Greenawaya, w której ważniejsza od architekta i jego (nomen omen) brzucha jest fascynacja – granicząca z chorobą – dziełem XVIII-wiecznego wizjonera Etienne’a-Louisa Boullée. To przede wszystkim tragiczna obsesja bohaterów literackich – dziekana Jocelina, usiłującego wznieść tytułową wieżę w parabolicznej powieści Williama Goldinga czy wezyra Jusufa z nowelki Ivo Andrič, który wybudował w końcu most, aby popaść w niełaskę, czy wreszcie znikomego przy nich Szymona Pietruszki, opanowanego pragnieniem postawienia wielkiego, rodzinnego grobowca („Kamień na kamieniu”).

Te architektoniczne manie, fantasmagoryczne projekty, to jednak nie tylko domena scenarzystów i prozaików. Znane są również manie burzycielstwa – średniowiecza niszczącego klasyczny antyk, barona Haussmanna, który pogrzebał kilka paryskich dzielnic w imię nowoczesności. Są wreszcie fantastyczne, niewyobrażalne wizje konstruktywistów – jak „Pomnik III Międzynarodówki” Tatlina na kształt wieży Babel, podobna do gigantycznego żurawia „Trybuna Lenina” El Lissitzky’ego czy latające miasta braci Wiesminów.

Architektura powinna być szalona. Architekci powinni mieć odwagę, bo bez niej nie ma obsesji. A tylko z obsesji rodzi się prawdziwe piękno. Czy pięknym szaleństwem nie było wznoszenie przez kilkaset lat jednej, wspaniałej katedry?