niedziela, 12 marca 2017

Wrażliwość pejzaży miejskich (Marta Kawiorska, Dom Praczki)

Izabela Łazarczyk-Kaczmarek

("Projektor" - 2/2015)

Fragmenty rzeczywistości, ich zapis na płaszczyźnie płótna, zatrzymanie w malarskim kadrze wybranego przez siebie miejsca stanowią dla Marty Kawiorskiej (rocznik 83', wielokrotnie nagradzanej absolwentki krakowskiej ASP, dyplom w pracowni prof. Stanisława Rodzińskiego) pretekst do zapisu własnej wrażliwości na otaczającą ją przestrzeń, na wystawie w Galerii „Dom Praczki” w Kielcach.

Artystka cyzelując każdy swój gest, nie pozostawiając śladu „ręki” na płótnie, wprowadza dystans między własną wypowiedzią a wybranym motywem. Takie traktowanie płótna przywodzi na myśl fotografię, w której podobnie jak u Kawiorskiej brak znaku samego procesu twórczego. Malarka zamienia niejako własne subiektywne odczucie na pozwalające odbiorcy utożsamiać się z malarską refleksją emocje. Zapisuje ulice, fasady budynków, okna wpisując ich pierwotne znaczenia w nową, niekiedy niemal geometryczną formę. Dążenie ku abstrakcji geometrycznej pozwala na szersze spojrzenie n temat weduty. I tak w „Cichym świetle” prostota i surowość prostokątnej bryły dopełnia odbicie światła. Kreowane linie wydobywają ostrość konturów – ich agresywną formę, stanowiąc równocześnie, poprzez swoja lekkość, przeciwwagę dla dwóch tak różnych sposobów „dziania się” tu i teraz. Zestawianie w taki sposób własnych malarskich spojrzeń, pozwala na zastanowienie się nad ich ładunkiem emocjonalnym. Jest równocześnie próbą dowartościowania otaczającej rzeczywistości. 

Nie bez przyczyny tytuły prac często oscylują między ciszą, pustką a brakiem. Na płótnach tych nie mamy postaci człowieka, podobnie jak brak faktury „gestu”. Ludzie nie stanowią dla malarki punktu zaczepienia twórczego, lecz przez ich pominięcie stają się domyślnym odniesieniem w zastanym polu obrazowym. W pozornej pustce, kreowanej z niezwykłym wyczuciem formy i detalu sami stajemy się „widzem implikowanym” Wolfganga Kempa. Stajemy się wpisaną z rozmysłem częścią sytuacji obrazowej. Poznajemy miejsca naładowane skrajnymi emocjami od nostalgii, niepewności do zadumy i zachwytu nad niemal lirycznymi motywami wybranymi przez artystkę. Z niezwykłą inteligencją emocjonalną Kawiorska decyduje o wykreowaniu na nowo przestrzeni, wprowadzając niekiedy wychodzące ku widzowi niemal przestrzenne elementy. Pozwala zanurzyć się w tej nierzeczywistej – rzeczywistości budowanej w niezwykle harmonijny sposób. Pejzaż staje się niekiedy niemal domyślnym, dookreślanym jedynie na podstawie skojarzeń tematem.