niedziela, 12 marca 2017

Malarstwo w architekturze (Anna i Zygmunt Drońscy, Galeria xs)

Tomasz Czyżewski
("Projektor" - 6/2014)
„Melancholię” Anny Drońskiej i „3x4= ~20” Zygmunta Drońskiego w Galerii XS IFP UJK coś łączy. Jakby oboje pracowali nad malarstwem w architekturze.

Abstrakcyjne płótna i płyty Drońskiego przywołały skojarzenia. Dalekie – z kompozycjami architektonicznymi Strzemińskiego i bliskie – z malarstwem płaszczyzn. Bardzo smaczne rozgrywki strukturami, śladami narzędzia, różnicami matu i połysku, wyraźna chęć podobania się. Jedynie różowy obraz, ze starannie malowanymi śladami, zamiast autentycznej ekspresji cięć, kompletnie mi w tym zestawie nie zagrał. Między cyklami na płytach i płótnach zawisły cztery obrazy na blachach. Mniejsze, mniej dekoracyjne. Jak traktat o życiu, przejściu śmierci i niezbyt zależnej od naszej woli, materialnej pozostałości. Wszystkie te prace dobrze działałyby w mniej spersonalizowanych przestrzeniach architektonicznych. 

Anna Drońska swoimi dopracowanymi technicznie montażami mogłaby zagospodarować bardziej intymne wnętrza; może kaplicę nadwrażliwości? Blachy, tłuczone lustra, drut, opiłki kontra dzianina i ludzka postać mówią mi o bolesnym doświadczeniu materialności. Wtłoczone w te wrogie struktury wizerunki kobiety podkreślają jej osobność, nie tylko mimetyzmem przedstawienia w kontrze do weryzmu materii wokół nich. Podobnie jak u Gustowskiej, wydruk postaci zyskuje wypukłość, ale u Drońskiej cofa się, wtapia w wyraźnie określoną powierzchnię obrazu. Jakość warsztatowa pozwala im zdominować wnętrze, ale chyba, paradoksalnie, osłabia ładunek emocjonalny.