niedziela, 12 marca 2017

Dwie przestrzenie (Łukasz Gil, Dom Praczki)

Izabela Łazarczyk-Kaczmarek
("Projektor" - 6/2014)

Przestrzeń kreowana na płótnach Łukasza Gila – asystenta malarstwa Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego – pokazana na wystawie „Tajemnice rzeczywistości” w Galerii Współczesnej Sztuki Sakralnej „Dom Praczki”, to – jak się wydaje – świadomy zapis wybranych przezeń fragmentów realnego świata.

Pełne niedopowiedzeń ułamki form, zatrzymane w malarskich kadrach figury, zdają się być pretekstem do zapisu gestu malarskiego. Jedynie przez znane nam klisze, notują w naszej pamięci konkretne kształty przedmiotów. Artysta daleki jest od obrazowania wprost, od łatwego pokazywania znajomej mu rzeczywistości. Balansuje na krawędzi abstrakcji, starając się – być może – zaznaczyć pewną ulotność spostrzeżeń czy zniekształcanie pamięci pod wpływem czasu. Szukając odpowiednich dla siebie środków wyrazu, porusza się niejako w dwóch przestrzeniach: barwnej i niemal monochromatycznej.

Zestawienia kontrastowo delikatnych barw z czernią, zdaje się być przestrzenią, w której pojawiające się postaci, wpisane zostają w oszczędną w wyrazie formę, zaistniałą w polu obrazowym. Kształty, których człowieczego charakteru możemy się jedynie domyślać, starają się dopełniać oszczędną przestrzeń, w którą zostały wpisane. Postaci są niedookreślone, kreowane miękko łamaną linią. Ostre kontrasty barw nadają wrażenie niepokoju, wyobcowania, zdają się zwracać uwagę widza ku emocjom ukrytym w malarskim geście artysty. Potęgując uczucie wyobcowania i dystansu pragną zobrazować samotność, pustkę.

Faktura obrazu, delikatnie nierówna, przez którą niekiedy przebija świetlistość farb, zmieniająca strukturę obrazu, zdaje się odnosić do innych, bardziej technicznych poszukiwań artysty. Z przestrzeni „Ecce homo” i „O człowieku” przenosi nas w nieco inny fragment własnej twórczości. Widzimy niewielkich rozmiarów obrazki, na których artysta prowadzi rozważania na temat koloru, faktury, ich wzajemnych relacji.

„Tajemnice rzeczywistości” stają się próbą pokazania większego spektrum poszukiwań artystycznych. Nie tylko zapisem pewnego rodzaju kondycji człowieka, jako wyobcowanej jednostki, zniekształcanej w ulotności wspomnień, której postać nakłada się na kolejne jej przedstawienia, samotnej i niemal kruchej. Jest to również próba zatrzymania wspomnień miejsc, fragmentów codziennej przestrzeni, zapisanych w postaci swoistych martwych natur. Jak i w przypadku obrazów „Ecce homo” i tu brak oczywistości. Przedmioty w ekspresyjnej formie, traktowane podobne jak człowiek, niekiedy migawkowo spajają się w całość w wizji artysty. Stają się obiektywnym obrazem zastanej rzeczywistości. Malarski kształt może stać się zatem każdym, zapisanym w naszej pamięci przedmiotem.